Przechodząc na dietę bezglutenową zastanawiałam się przede wszystkim nad chlebem. Bezglutenowy chleb w sklepach jest albo bardzo drogi, albo nie nadaje się w ogóle do jedzenia. Innych przeszkód właściwie nie widziałam. Mąk bezglutenowych jest mnóstwo, makarony bezglutenowe ogólnodostępne, generalnie źle nie jest. Z chlebem poszło mi jednak stosunkowo łatwo, bo po prostu robimy go sami, w dodatku idzie nam to całkiem sprawnie i nie ukrywam nie bez przyjemności i satysfakcji (co trzy, dwa dni zapach w domu jak w piekarni - kto by nie chciał?). Natomiast zupełnie nieoczekiwanym problemem stało się zrobienie ciasta lub deseru, do którego trzeba użyć gotowych biszkoptów. Te w sklepach, jeśli już się je znajdzie, trochę kosztują poza tym są robione np. ze skrobi pszennej bezglutenowej, co mi po prostu nie pasuje. Dlatego, tak jak i w przypadku chleba, trzeba było zakasać rękawy i samemu wziąć się do roboty.