Albo mi się wydaje, albo w tym roku nie słychać w sklepach i w ogóle w galeriach handlowych świątecznych piosenek. A może po prostu byłam tak pochłonięta zakupami, wybieraniem, brodzeniem w tłumie ludzi, że zupełnie nie zwróciłam uwagi na to, co płynie z głośników... Nie wiem. Jedno jest natomiast pewne - mam już wszystkie prezenty i teraz mogę skupić się prawie wyłącznie na obmyślaniu i przygotowywaniu świątecznych potraw. I być może jedną z nich będzie właśnie ten dwukolorowy pasztet. Jego zaletą jest to, że można go zjeść albo ze słodkimi dodatkami np. chutneyem ze śliwek, borówkami lub żurawiną albo na ostro np. z ćwikłą. Tak czy tak - będzie doskonały.