U mnie w domu rodzinnymw Wigilię zawsze był (i nadal niestety jest) karp. Pominę milczeniem śmierć (z reguły okrutną) tych biednych ryb, choć nadal nie bardzo rozumiem tradycję niejedzenia mięsa w Wigilię przy jednoczesnym zjadaniu ryb ?!, no ale nie o tym ten post). Karpia jadło się tylko i wyłącznie w Święta Bożego Narodzenia. Zwykły smażony, bez udziwnień. Ryby po grecku nie było nigdy. Ja natomiast teraz nie wyobrażam sobie Świąt bez "ryby" po grecku, gdzie tytułowa ryba zastąpiona jest moimi ukochanymi boczniakami. Słodkawy smak warzyw w połączeniu z delikatnymi boczniakami to po prostu mistrzostwo świata :)